Gruzja Wardzia Krzysztof Matys Travel

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swanetia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swanetia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

wtorek, 23 czerwca 2015

Co warto zobaczyć w Gruzji? 10 największych atrakcji

Sakartwelo jest idealnym celem wycieczki objazdowej. Trzeba mieć nieco ponad tydzień, żeby odwiedzić najważniejsze miejsca. Co warto zobaczyć?

Tbilisi. Zabytki, klimat i dobra zabawa

Niby to oczywiste. Przecież to stolica, największe miasto, bogate w liczne zabytki, więc koniecznie trzeba je odwiedzić. Tyle, że w epoce tanich lotów do Kutaisi oraz czarterów do Batumi spora część turystów odwiedzających Gruzję nie dociera do Tbilisi. A szkoda!

Tbilisi, starówka u stóp zamku Narikala

Miasto ma swój urok i klimat, Wiele razy zostało już opisane, np. na tym blogu w artykule Tbilisi – Tyflis. W tym miejscu chciałbym wymienić tylko absolutnie obowiązkową listę, na którą składają się:

Starówka na czele z wzniesioną w VI wieku bazyliką Anczischati! Trzeba wjechać kolejką linową na wzgórze wznoszące się nad starym miastem i posiedzieć w jednej z restauracji serwujących typowo gruzińską kuchnię.

Muzeum Narodowe, w którym koniecznie należy zobaczyć salę eksponującą słynne „złoto Kolchidy”. W muzealnym holu zwróćmy uwagę na kopie czaszek "człowieka gruzińskiego" - to fascynujący temat; na terenie Gruzji znaleziono skamieniałe szczątki najstarszych hominidów na tym kontynencie (datowane na 1,8 mln lat). Przy okazji można urządzić krótki spacer aleją Rustawelego, znaną z najważniejszych politycznych wydarzeń Gruzji XX wieku.

Cerkiew św. Trójcy. Wzniesiona niedawno świątynia jest symbolem odrodzonej Gruzji. To największy kościół na całym Kaukazie. Nocą efektownie iluminowany, widać go niemal z każdego miejsca stolicy. Warto więc tam zajrzeć.

Tbilisi nocą. Na głównym planie słynny Mostek Pokoju nad rzeką Mtkwari

Kolacja połączona z degustacją wina i pokazem tradycyjnych tańców gruzińskich. Tego nie można przegapić!

Mchceta

Miasteczko malownicze położone w widłach dwóch rzek. Starożytna stolica Gruzji. Przyjeżdżamy tu, żeby zwiedzić dwa wspaniałe zabytki. Pierwszym jest słynna katedra Sweti Cchoweli (Drzewo Życia) – wspaniałe architektoniczne dzieło z XI wieku. Drugim niewielki kamienny kościółek Dżwari (Krzyż), wzniesiony na szczycie górującego nad Mchcetą wzgórza. Już sam widok jest wyjątkowy. A do tego jeszcze ta historia. Dżwari wyświęcono w 605 roku! W niezmienionej formie, dumnie wznosi się do dziś!
Dżwari, kościół z początku VII wieku!
W Mchcecie zatrzymujemy się też na kolację w tradycyjnej gruzińskiej restauracji. Cieszy się ogromnym powodzeniem miejscowych. Wielu mieszkańców Tbilisi przyjeżdża tu na suprę (ucztę z winem). Pośród wielu innych tradycyjnych dań specjalnością restauracji jest lobio – danie na bazie czerwonej fasoli, serwowane w glinianych garnuszkach przykrytych kukurydzianym chlebkiem.

Swanetia, wysoki Kaukaz i wieże z kamienia

Jest wiele wycieczek, które nie mają w programie Swanetii. Powód? Leży dość daleko. W szybkim, tygodniowym objeździe nie da się tam dojechać. No chyba, że kosztem innych, klasycznych miejsc. A dlaczego warto tam pojechać?

Przez wieki Swanetia była zupełnie odizolowanym regionem. Koło dotarło tam dopiero na początku XX wieku! Dzięki temu cieszymy się dziś wyjątkową architekturą, oryginalnymi tradycjami i specyficzną kuchnią. Uwagę całego świata przyciągają kamienne wieże obronne. Tutejsze wsie, najeżone basztami wyglądają jak przeniesione z innej epoki. No i te góry! To tu znajduje się Szczara, najwyższy szczyt Gruzji (5068 m n.p.m).

Mestia w Swanetii i kamienne baszty z XII wieku
Trzeba wybrać się do Uszguli (najwyżej położona europejska wieś) i skosztować tamtejszego kubdari (tradycyjna swańska potrawa z grubo siekanym mięsem). Przygotowane na naszych oczach, na zwykłym piecu opalanym drewnem, smakuje wyśmienicie.

Więcej informacji i zdjęć w artykule: Swanetia.

A miłośnikom pięknych górskich regionów polecamy jeszcze Tuszetię i Chewsuretię.

Kachetia dla miłośników wina

Wschodnia część kraju jest głównym regionem upraw winorośli. To tu powstają najlepsze wina. Jeśli przyjedziemy w okresie od połowy sierpnia do połowy października, to trafimy na winobranie. Tu urządzamy najlepsze degustacje wina, odwiedzamy winnice, w których w tradycyjny sposób w glinianych kwewri wytwarza się “tetri” – białe wino. Jest to najstarszy na świecie i nadal praktykowany sposób produkcji tego trunku! Tradycje winiarskie Gruzji liczą 8 tys. lat! Więcej na ten temat w artykule: Gruzja - ojczyzna wina.

Winobranie w Kachetii. W tle katedra Alawerdi
Ale Kachetia to nie tylko wino. Znajdziemy tu rewelacyjne zabytki, w tym znany zespół klasztorny Dawid Garedża (przy granicy z Azerbejdżanem) oraz monumentalną katedrę Alawerdi (XI wiek).

Z Tbilisi do Kazbegi, czyli droga przez góry

Trasa wiedzie prosto na północ, w stronę granicy z Rosją. Wycieczka do miejscowości Kazbegi (Stepancminda) i z powrotem zajmuje jeden dzień.  Po drodze podziwiamy górskie krajobrazy i oglądamy znamienite zabytki. To tu znajdują się dwa obiekty pojawiające się najczęściej na pocztówkowych zdjęciach Gruzji. Pierwszą jest położona nad zbiornikiem Żniwalskim twierdza Ananuri, drugim wznosząca się u stóp góry Kazbek (5047 m n.p.m.), piękna cerkiew św. Trójcy (Cminda Sameba). Jadąc tam przekraczamy Przełęcz Krzyżowa (2379 m n.p.m.) i mijamy kurort narciarski Gudauri.

Ananuri na Gruzińskiej Drodze Wojennej, w drodze z Tbilisi do Kazbegi

Przy okazji można zadać pytanie o to, jaki jest najwyższy szczyt Europy. W Polsce dzieci wiedzą, że Mont Blanc (4811 m). Ale sprawa jest dyskusyjna. Jeśli granica Europy przebiega szczytami Kaukazu lub głównym pasmem wododziałowym, to wyższy jest nie tylko Elbrus (5642), ale i Kazbek.

Batumi. Prawda o słynnym kurorcie

Sława z okresu PRL-u działa do dziś. Spora zasługa w tym prezydenta Saakaszwilego, który w czasie swoich rządów nie tylko odbudował Batumi, ale również zadbał o promocję miasta. Do Batumi warto pojechać na dzień lub dwa. Po to, żeby zwiedzić kilka znajdujących się tam atrakcji i pospacerować nadmorskim bulwarem. Na dłuższy wypoczynek kurort średnio się nadaje. Kamienista plaża, zmienna i deszczowa pogoda (również latem) oraz brak hoteli-resortów. Więcej o tym tu: Batumi. Pogada, plaża, hotele i inne atrakcje.

Cminda Sameba, czternastowieczna cerkiew u stóp góry Kazbek
Gori, to nie tylko Stalin!

Miasto kojarzy się z postacią krwawego dyktatora. Tu się urodził i chodził do szkoły. Zwiedzić można muzeum i mały domek, w którym się wychował. Zainteresowani szczegółowe informacje znajdą tu: Gruzja i Stalin. Ale obok Gori jest słynne skalne miasto Upliscciche. To miejsce na pewno warto odwiedzić. Pięknie położone nad rzeką Mtkwari jest jednym ze świadectw starożytnej historii tych ziem. 

Kutaisi, drugie co do wielkości miasto Gruzji

Nie ma tu jednak zbyt wielu atrakcji. Zwiedzamy olbrzymią i malowniczą katedrę Bagrati (XI wiek) oraz klasztor Gelati, gdzie rewelacyjnie zachowały się średniowieczne freski. Od jakiegoś czasu można też zobaczyć dwa zespoły jaskiń: Sataplia i Prometeusza. Ostatnio zyskało dzięki połączeniom jednej z tanich linii lotniczych. Więcej o tym w artykule: Kutaisi, nowe centrum gruzińskiej turystyki.

Gruzińskie tańce narodowe to wspaniałe widowisko

Bordżomi (Borjomi)

Wielką sławę zawdzięcza carskiej Rosji. Na przełomie XIX i XX wieku znajdował się tu jeden z ważniejszych kurortów, a rodzina Romanowów wybudowała pałac (zachował się do dziś). W czasach ZSRR Borżomi stało się bardzo popularnym uzdrowiskiem. W niepodległej Gruzji najpierw podupadło, a następnie (w epoce Saakaszwilego) poddano je rewitalizacji. Pamiętam je sprzed lat. Przedstawiało opłakany widok. Dziś okolice parku zdrojowego wyglądają coraz piękniej. Odrestaurowano część zabytkowych willi, wzniesiono nowe budynki.

Przyjeżdżamy tu tylko po to, żeby spróbować słynnej wody leczniczej. Zatrzymujemy się tu ledwie na chwilę, specjalnie więc jechać nie ma co. O Bordżomi zahaczamy w drodze do Wardzi. Bywa też, że nocujemy w pobliskim Bakuriani. To kurort górski, zimą żyjący z turystyki narciarskiej. Zobacz: Narty w Gruzji.

Wardzia

Kolejne skalne miasto. Można potraktować ją alternatywnie, jeśli nie ma w programie Uplisciche, to musi być Wardzia. Miejsce jest ładne, a zwiedzaniu towarzyszą opowieści o historii Gruzji z czasów największej świetności (królowa Tamar), ale niestety leży na uboczu i nie da się jej zwiedzić „po drodze” lub przy okazji. Dołączenie Wardzi do programu, to dodatkowy jeden dzień. Kwestia możliwości i wyboru, tego, co uznamy za ciekawsze. Więcej na ten temat tu: Skalne miasto Wardzia.

Autor w Wardzi

Podsumowanie, czyli najważniejsze rady w skrócie

Gruzja, mimo niewielkiej powierzchni, ma tak wiele atrakcji, że spokojnie można spędzić tu kilka tygodni. Najczęściej jednak nie mamy aż takiego komfortu. Siłą rzeczy musimy dokonać selekcji. Dobrze skrojona wycieczka powinna zawierać najwyższe partie gór (Swanetia i Kazbegi), centrum winiarskie (Kachetia, ale koniecznie z tradycyjnymi winnicami i degustacją prawdziwego "tetri"!) oraz przekrój przez najważniejsze zabytki (starówka w Tbilisi, Mchceta, Uplisciche, Kutaisi…). Nie może też zabraknąć czasu na delektowanie się miejscową kuchnią. Bardzo ważne jest to, gdzie jemy. Zamiast standardowych hotelowych posiłków polecam restauracje serwujące tradycyjną kuchnię. Więcej na ten temat w artykule: All inclusive w Gruzji. Kraju tego doświadczymy w pełni, jeśli weźmiemy udział w suprze, spróbujemy miejscowego wina oraz zatańczymy coś kaukaskiego.

Tekst: Krzysztof Matys

wtorek, 30 grudnia 2014

Narty w Gruzji

W grę wchodzą trzy kurorty: Gudauri, Bakuriani i Mestia. Największą popularnością cieszy się Gudauri, swego czasu mocno promowane przez prezydenta Saakaszwilego. Ma najlepsze warunki narciarskie (najwyższy punkt trasy leży na wysokości 3250 m n.p.m.). W dalszej kolejności jest Bakuriani, znane jeszcze z czasów ZSRR. Mestia, mimo rewelacyjnych warunków zimowych, nie cieszy się aż takim powodzeniem Decyduje duża odległość od stolicy i lotniska (400 km).

Tu znajduje się oferta wyjazdu na narty do Gruzji.

Gudauri

Znajduje się w odległości 120 km od Tbilisi. Z lotniska mamy więc zaledwie 2 godziny transferu. Miejscowość leży na wysokości 2 tys. m n.p.m. Ze względu na taką wysokość kurort ma dobre warunki narciarskie od grudnia do kwietnia. Byłem tam kiedyś na początku maja i na pobliskiej Przełęczy Krzyżowej śniegu było jeszcze po pas. W sprzyjających warunkach, na najwyżej położonych odcinkach tras, jeździć można jeszcze w drugiej połowie maja.

Hotel Marco Polo w Gudauri

W ostatnich latach powstały całkiem dobre hotele. Jednym z bardziej popularnych jest 4-gwiazdkowy Marco Polo (zobacz film z hotelu i okolicznych tras narciarskich). Ale uwaga, w szczycie sezonu mogą być kłopoty ze znalezieniem wolnych pokoi. Gudauri cieszy się dużym powodzeniem, a miejsc noclegowych nie jest zbyt wiele. Więc, szczególnie dla grup, rezerwacje należy robić z wyprzedzeniem.

Całkowita długość tras zjazdowych to ponad 57 km, a średnia pokrywa śnieżna — 2,5 m. Najniższy punkt trasy narciarskiej leży na wysokości 2050 m, najwyższy aż 3250 m n.p.m.

Nowoczesne wyciągi wykonane zostały przez austriacko-szwajcarską firmę Doppelmayer.

Ceny skipassów w sezonie 2014/2015:
1 dzień: 30 GEL; 3 dni: 84 GEL; 6 dni: 160 GEL. (1 GEL = 2 PLN).

Trasy narciarskie w Gudauri

W Gudauri jest specjalny stok dla amatorów jazdy ekstremalnej, tzw. free-ride, a poszukiwacze jeszcze mocniejszych wrażeń mają możliwość uprawiania narciarstwa z helikoptera (heliskiing, zobacz film).

Cennik w sezonie 2014/2015
Przesadą oczywiście byłoby twierdzenie, że jest to najlepszy kurort narciarski na świcie, ale na pewno stanowi ciekawą alternatywą dla osób znudzonych Alpami. Polecany narciarzom szukającym nowych wrażeń. A już na pewno komuś, kto chciałby połączyć zimowe szaleństwo ze zwiedzaniem czy atrakcjami typu kuchnia i wino. Jeden dzień wycieczki poświęcić można na Tbilisi i okolice (piękne zabytki i dobre restauracje), a drugi na Kachetię – centrum gruzińskiego winiarstwa. Zobacz przykładowy program: Zima w Gruzji.

Bakuriani

Kurort położony jest na wysokości 1700 m n.p.m., w masywie Małego Kaukazu, w odległości 190 km od Tbilisi. Niedaleko stąd do znanego ze słynnej wody leczniczej uzdrowiska Bordżomi i popularnego wśród turystów zabytku, skalnego miasta Wardzia.

Dla narciarzy przygotowanych jest 16 stoków o różnych stopniach trudności. Największą popularnością cieszy się góra Kochtagora. Ze szczytu można zjechać trzema różnymi trasami. Na szczyt prowadzi kolejka linowa oraz dwa wyciągi. Popularny jest też stok Didveli.

Sezon narciarski trwa od listopada do marca. Średnia pokrywa śnieżna — 0,6 m. Najdłuższa trasa liczy 5 km długości. Najwyższy punkt: 2850 m n.p.m.

Plan Bakuriani

W zimie jest tu wielu turystów z sąsiedniego Azerbejdżanu. W Bakuriani funkcjonuje sporo 3-gwiazdkowych hoteli o przyzwoitym standardzie. Znajdziemy też 4-gwiazdkowe obiekty z basenami i sauną.

Bakuriani powoli wraca do czasów swojej największej świetności. Kiedyś było jednym z głównych ośrodków sportów zimowych całego ZSRR. Ćwiczono tu narciarstwo biegowe, skoki i saneczkarstwo. Dziś popularne są również skutery śnieżne.

Mestia

Pomijana w popularnych artykułach. Najczęściej pisze się o Gudauri i Bakuriani. Niesłusznie. Mestia jest stolicą Swanetii, a to pasmo Wielkiego Kaukazu i obszar najwyższych gór w Gruzji. Warunki do narciarstwa wręcz idealne. Problemem jest oddalenie od Tbilisi (cały dzień jazdy miejscami przez kręte górskie drogi), ale rozwiązaniem może być lotnisko w Kutaisi lub Batumi. Z Kutaisi do Mestii jest około 4 godzin drogi. Mestia ma też swoje nieduże lotnisko, ale ze względu na kapryśną pogodę loty często są odwoływane.

Mestia zimą

Być może dlatego właśnie przemysł narciarski nie rozwinął się w Swanetii jeszcze zbyt mocno. Do tej pory utworzono trzy trasy narciarskie:

  • Czerwona dla profesjonalnych narciarzy, o długości 2600 metrów;
  • Niebieska przeznaczona dla mniej doświadczonych narciarzy:  2670 metrów długości;
  • 300-metrowa trasa dla początkujących.
Wyciąg narciarski o długości 1400 metrów zbudowała znana na całym świecie francuska firma Leitner-Poma Inc. Zaczyna się na wysokości 1800 metrów i dociera do punktu położonego 2350 m n.p.m.

Swanetia bardziej znana jest turystom z letnich wycieczek do Gruzji. Przyjeżdża się tu, żeby zobaczyć piękne góry i słynne wieże z kamienia. Ale na pewno warto zajrzeć tu również zimą.

Narciarska Gruzja zyskuje na popularności. Ułatwieniem są bezpośrednie połączenia lotnicze z Warszawy do Tbilisi. W sezonie zimowym bilety są trochę tańsze i chyba warto skorzystać. Moim zdaniem, najciekawszą opcją jest połączenie wyjazdu na narty z dniem czy dwoma poświęconym innym atrakcjom. Przy okazji nart warto zwiedzić chociaż Tbilisi i okolice. Koniecznie trzeba też spróbować miejscowej kuchni i wina. I tu uwaga, hotele nam tego nie dadzą. Hotelowe serwują menu europejskie, czyli nijakie, a dokładniej, takie jak wszędzie. Nic szczególnego. Trzeba więc zjeść kilka kolacji w tradycyjnej restauracji, napić się wina z dzbana, a nie z butelki i zatańczyć do gruzińskiej muzyki. Gorąco polecam!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Swanetia: Mestia i Uszguli

Mam wrażenie, że zbyt łatwo niektórzy podróżnicy przypisują Swanetii miano „najpiękniejszego” i „najbardziej malowniczego” regionu Gruzji. Zapewne dlatego, że nie widzieli Tuszetii i Chewsuretii. Ale tam dotrzeć jest trudniej i baza turystyczna słabsza. A poza tym nie wybuchła jeszcze moda. A na Swanetię już tak. I to kilka lat temu. Zrobiła się popularna. Część osób po dotarciu do Mestii jest zaskoczona, że tylu tam turystów. Albo mają nawet pretensje, że w Uszguli jest coś więcej poza dziewiczą przyrodą i wieżami z kamienia.

Słynne wieże obronne w Uszguli

Swanetia oczywiście jest piękna. Zasłużenie przyciąga uwagę podróżników. Warto się tam wybrać. Na szybką, dwudniową wycieczkę, żeby zobaczyć najwyższe gruzińskie szczyty i słynne średniowieczne baszty obronne. Albo na dłuższy trekking czy rajd rowerowy. Więcej na ten temat znajdziecie w artykule „Swanetia”.

Mestia
Stolica regionu. Małe, cudownie położone miasteczko. Wśród pięknych gór, w cieniu słynnej Uszby (4710 m n.p.m.). Bogato ozdobiona kamiennymi wieżami - najstarsze z nich pochodzą sprzed niemal tysiąca lat! Są częścią gospodarstw domowych, elementem zabudowy. Żywym muzeum.
Najeżone basztami osady stanowiły trudne do zdobycia twierdze. Broniły niezależności regionu. Służyły też jako schronienie w trakcie ciągnących się latami walk rodowych. Jeszcze 100 lat temu w Swanetii żywym był obyczaj licwri, czyli wendetty.
Zobacz nasz film z Gruzji.

Mestia

O Uszbie tak pisał Aleksander Kuzniecow:

Jej widok zadziwia, oszołamia, przeraża i zachwyca. Ponad dwa kilometry pionowych niedostępnych skał z różowych granitów i gnejsów! Ponad dwa kilometry urwiska nad zielonym kobiercem łąk i nad skrzącymi się lodowcami! Spróbujcie sobie to wyobrazić. Ale nie, nie potraficie, jeżeli nie widzieliście Uszby.

Dojechać tu łatwo. Z Kutaisi i Zugdidi prowadzi asfaltowa droga. W Mestii jest też niewielkie lotnisko. (ale uwaga – ze względu na zmienną pogodę loty często są odwoływane). Zbudowano kilka dobrych hoteli. Poza tym pensjonaty i kwatery prywatne o różnym standardzie. Mestia funkcjonuje jako baza wypadowa. Stąd ruszamy w inne regiony Swanetii.

Poranek w Mestii

Uszguli
Szczyci się tytułem najwyżej położonej europejskiej wsi, 2200 m n.p.m. (O tym czy można uznać terytorium Gruzji za część kontynentu europejskiego piszemy w osobnym artykule).

W zasięgu 3 godzin jazdy z Mestii. Niezbędny jest samochód z napędem na dwie osie. Królują tu terenowe minivany Mitsubishi Delica. Ściągane prosto z Japonii, z kierownicą z prawej strony. Już ta droga jest niesamowita. Piękne krajobrazy. Kilka razy zatrzymujemy się by uchwycić je na fotografiach. Mijamy idących pieszo podróżników i wycieczki rowerowe.

Kilka lat temu pojawił się tu ruch turystyczny. W porze obiadu w Uszguli jest sporo turystów. Odwiedzają niewielkie, ale niesamowite muzeum. Ulokowane w zabytkowej wieży eksponuje tysiącletnie ikony. Fotografują lodowce i kamienne, tradycyjne budynki. Następnie siadają w jednej z knajpek do typowego swańskiego posiłku. To kubdari, czyli placek z mięsnym nadzieniem. Świeżutki, przyrządzony na naszych oczach. Upieczony na blacie tradycyjnego pieca. Żadne półprodukty, mrożonki i odgrzewanie nie wchodzi w grę. Dlatego smak jest absolutnie wyjątkowy. Dla podtrzymania obyczaju zapijamy porządnej klasy czaczą. Turyści kupują jeszcze sól swańską – miejscową przyprawę do mięs.

Uszguli. W tle Szchara

Uroku Mestii dodaje słynna Uszba. Za to nad Uszguli wznosi się Szchara, najwyższa góra Gruzji (5068 m n.p.m.). Latem to piękny widok. Zielone, ukwiecone łąki, a nad nimi biała czapa Szchary. W jednym kadrze da się jeszcze zmieścić kamienne wieże. Cudnie. Dla tych widoków tu przyjeżdżamy.
Tylko część wycieczek organizowanych przez biura podróży ma w programie Swanetię. Dlaczego? Leży z dala od popularnych tras. Dwa dni zajmuje dojazd i powrót. Lepsze hotele trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem i jest trochę drożej.

A co ma zrobić ktoś, kto już widział Swanetię? Powinien wybrać się do Tuszetii lub Chewsuretii. Góry równie piękne, tylko turystów mniej.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys



czwartek, 12 czerwca 2014

Tuszetia – jeden z najpiękniejszych regionów Gruzji

Widziałem już trochę gór, od Himalajów po śliczne góry Siemen w Etiopii. Ale Kaukaz jest inny. Niepowtarzalny. A Tuszetia jest miejscem wyjątkowym. Odizolowanym tak, jak tylko można to sobie wyobrazić. Przez stulecia nie docierał tu nikt obcy. Zachowała dawne, unikalne tradycje i nieskażoną przyrodę. Z każdej strony otoczona wysokimi górami. Przetrwały tu dawne, przedchrześcijańskie wierzenia. Podobnie jak do sąsiedniej Chewsuretii, tak i tu, nie wolno wwozić wieprzowiny.

Kamienne wieże i góry Tuszetii

Samochodem wjechać można od strony gruzińskiej Kacheti. Droga to wąska, górska ścieżka, przejezdna tylko latem. Dostępna jeśli dysponujemy autem z napędem na cztery koła. Jej najwyższy punkt, czyli przełęcz Abano znajduje się powyżej poziomu chmur - 2936 m n.p.m.!

Pamiętam jak jechałem pierwszy raz. Byłem naprawdę pod dużym wrażeniem. Koła samochodu tuż obok krawędzi przepaści. A jakie widoki!

Wyjątkowe miejsce na off road. Dla zaawansowanych, doświadczonych kierowców. Lub w innym wariancie – z lokalnym kierowcą, takim, który dobrze zna trasę i wie jak sobie na niej poradzić.

Od strony Chewsuretii dostać się możemy pieszo – przełęcz Atsunta to 3431 m n.p.m. Na taką wysokość trzeba wejść. Droga to długa i trudna. Zaprawionym turystom organizujemy trekkingi. Z Tuszetii do Chewsuretii wędruje się kilka dni. Ekwipunek i żywność niosą konie.

Nasz samochód na drodze do Tuszetii. Zobacz film z tej drogi

Nie ma tu elektryczności. W całej Tuszetii jest jeden niewielki, państwowy hotelik – obok centrum promocji regionu. Mają tam generator, włączą na życzenie, żeby podładować baterie i nagrzać wodę.

Od kilku lat pojawiają się hostele. Malutkie, prywatne. Raczej coś w rodzaju agroturystyki. Do wynajęcia pokój lub dwa. Warunki raczej skromne, ale za to w jakich okolicznościach przyrody! Przez ostatnie dziesięciolecia Tuszetia się wyludniała. Zima jest tu ciężka. Miejscowi przenosili się do Tbilisi lub Telawi. Teraz wracają. Przynajmniej na lato. Remontują domy odziedziczone po dziadkach i przyjmują nielicznych globtroterów. Magia Gruzji działa tak, że nawet tu docierają obcokrajowcy.

Bajkowe widoki
 
Gruzińskie góry kojarzą się ze Swanetią. To, podobnie jak Tuszetia, region leżący w paśmie Wysokiego Kaukazu. Piękny. Słynny z kamiennych wież obronnych i monumentalnych gór (najwyższy szczyt kraju, czyli Szchara  oraz słynna z niebezpiecznych tras wspinaczkowych Uszba). Zobacz więcej informacji o Swanetii.

Ale Swanetia została już przez turystów zdobyta. Dzięki asfaltowej drodze docierają tu nawet autokary. W Mestii mamy kilka dobrych hoteli. Zrobiło się masowo.

Tymczasem w Tuszetii jest zupełnie inaczej. Cicho, pusto. Idealnie na trekking, na wyprawę dla podróżników szukających takich klimatów.

Krajobraz Tuszetii
 
Tuszetia też ma swoje wieże z kamienia. Zabytkowe, obronne. Ale wyglądają inaczej niż w Swanetii, o innej architekturze.

To istny koniec świata. Na północy wysokie góry odgradzają Tuszetię od terenów należących dziś do Rosji. Po drugiej strony górskiego pasma jest Dagestan i Czeczenia. Macie ochotę na coś więcej niż zwykłą wycieczka? Zapraszam do Tuszetii!

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys

Więcej na ten temat w artykule: „Tuszetia. Góry i wieże z kamienia”.
A tu znajduje się nasz film zTuszetii.

czwartek, 22 maja 2014

Przełęcz Krzyżowa (Dżwari)

Przełęcze są ozdobą górzystego kraju. Turystyczną atrakcją. Niewielu jest wyczynowców wspinających się na szczyty. Dużo łatwiej podziwiać góry zza okien autokaru. Dla nas, zwykłych turystów to właśnie przełęcze są najwyższymi partiami kraju, które udaje się odwiedzić. Tam prowadzą drogi, tam można wjechać autem. Bywa, że są obowiązkowym punktem na trasie, bo zwyczajnie nie ma innej możliwości. By dotrzeć z jednej krainy do drugiej trzeba przekroczyć wysokie pasmo górskie. Tuneli brak, więc trzeba wspiąć się na górę, a później z przełęczy zjechać w dół. Serpentyny, strome podjazdy, kilkusetmetrowe przepaście i doliny górskich rzek. Góry w pełnej krasie. Piękne widoki.

Abano, chmury zostały w dole

W Gruzji jest sporo przełęczy. Te najładniejsze znajdują się oczywiście w paśmie Wielkiego Kaukazu, blisko granicy z Czeczenią, Dagestanem, Inguszetią i Osetią Północną. Rekord wysokości należy do przełęczy Beczo - 4012 m n.p.m.!

Lubię przełęcz Abano. Znajduje się na jedynej drodze z Kachetii do Tuszetii. Wjeżdżamy tam samochodami z napędem na cztery koła. Wąska polna ścieżka ginąca w chmurach. Przejezdna tylko latem. Trasa dla śmiałków. Miejscami koła samochodu toczą się kilkanaście centymetrów od krawędzi przepaści, a gęste chmury ograniczają widoczność. Osiągamy wysokość niemal 3 tys. metrów! Z drugiej strony Tuszetii, na granicy z Chewsuretią, droga prowadzi jeszcze wyżej – przełęcz Acunta to 3431 metrów!
Zobacz film z Tuszetii.

Ananuri na Gruzińskiej Drodze Wojennej

Wymienione wyżej miejsca to cel podróży nielicznych turystów. Mało kto tam dociera. Zupełnie inaczej jest na przełęczy Dżwari (Krzyżowej). Znajduje się blisko stołecznego Tbilisi i jest łatwo dostępna – dobra, asfaltowa nawierzchnia (położona na nowo latem 2013 roku). Przekracza się ją w trakcie jednodniowej wycieczki z Tbilisi. Jest to słynna Gruzińska Droga Wojenna. Po śniadaniu ruszamy ze stolicy. Kilka godzin jazdy, w międzyczasie zwiedzanie malowniczej twierdzy Ananuri oraz przystanek w kurorcie Gudauri (zimą dla narciarzy). Na obiad jesteśmy w Stepancminda (dawniej Kazbegi). Tu wjeżdżamy dżipami kilkaset metrów w górę do widokowego punktu przy czternastowiecznej cerkwi Cminda Sameba. Stąd pochodzą charakterystyczne, pocztówkowe zdjęcia-symbole Gruzji: kamienny kościółek na tle białych chmur i błękitnego nieba. Przy ładnej, słonecznej pogodzie, jak na dłoni widać Kazbek – drugi co do wielkości szczyt kraju (5047 m n.p.m.). Około godziny 16. ruszamy w drogę powrotną. Na kolację jesteśmy w Tbilisi. Tak, w dużym skrócie, wygląda plan tego dnia. Dla wielu turystów odwiedzających Gruzję jest to jedyne spotkanie z pasmem Wysokiego Kaukazu. No chyba, że grupa ma w programie również Swanetię i Tuszetię. Tam góry są jeszcze bardziej monumentalne.

Cminda Sameba

Na Gruzińskiej Drodze Wojennej jest jeszcze jeden charakterystyczny punkt, tuż przed przełęczą. To pomnik przyjaźni rosyjsko-gruzińskiej. Wzniesiono go u schyłku ZSRR, w 1983 roku, z okazji dwusetnej rocznicy podpisania traktatu o przyjaźni między Gruzją, a Rosją. Układ miał ratować Kartlię przed Persami, a wrzucił ją w ramiona Imperium Rosyjskiego. W 1801 roku Tbilisi stało się częścią Rosji. Pod tym względem historia tej części świata jest bardzo podobna do naszych dziejów. I podobnie jak i nam, tak i im, Moskwa stawiała „pomniki przyjaźni”. Zatrzymujemy się, oglądamy, robimy zdjęcia. To bardzo malownicze miejsce. Ale i sam pomnik jest wart uwagi. Ciekawy przykład interpretacji historii w oryginalnej konwencji artystycznej. Rotunda dekorowana mozaiką, a na niej połączenie motywów gruzińskich i rosyjskich z cytatem o przyjaźni z największego gruzińskiego poety, Szoty Rustawelego.

Pomnik przyjaźni. Przełęcz Krzyżowa w końcu kwietnia.

Przełęcz Krzyżowa (Dżwari) leży w głównym paśmie wododziałowym. Stąd rzeki płyną na południe (Aragwi, dopływ Mtkwari) lub na północ (rzeka Terek, przepływa obok Groznego). Dżwari jest najwyższym punktem na Gruzińskiej Drodze Wojennej (polskie źródła podają wysokość 2379, gruzińskie 2397 m n.p.m.). Po jej przekroczeniu trasa prowadzi w dół, szybko zjeżdżamy do miejscowości Stepancminda. Dalej jest już Rosja. Po drugiej stronie granicy Władykaukaz.

Wycieczka do Gruzji - w programie m.in. Swanetia i Gruzińska Droga Wojenna.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys.

Artykuł i zdjęcia z Tuszetii.

Informacje o Swanetii.